logo
WCZYTYWANIE...

Mediao nas w mediach

Maja w ogrodzie TVN odc. 467

"PEŁEN POMYSŁÓW MAŁY OGRÓD Z WOLIERĄ"

ODCINEK DO ZOBACZENIA POD LINKIEM:

https://player.pl/programy-online/maja-w-ogrodzie-odcinki,314/odcinek-467,pelen-pomyslow-maly-ogrod-z-woliera,S00E467,21870.html?atpl#play  

Cały ogród pana Czesława Jureckiego można objąć wzrokiem z tarasu przy domu. To niewiele ponad 400 m2, ale przez lata właściciel stworzył z tego zakątka prawdziwy labirynt budowli i ogrodowych ciekawostek. Całość ma prostokątny kształt i zajmuje przestrzeń pomiędzy domem a ulicą. Obok usytuowany jest niewielki garaż, z którym sąsiadują dwa oczka wodne. Nad nimi biegnie przejście do domu poprzez kamienną kładkę. Część działki zajmuje piwniczka z szerokimi skarpami. W przeciwległym narożniku znajduje się woliera dla ptaków, trawnik
i wyniesiona rabata. Za nią ukryty jest schowek dla zimowania roślin, oranżeria a po drugiej stronie wejścia do domu wystawa narzędzi stolarskich. 
 
Najbardziej charakterystyczną budowlą tego ogrodu jest duża woliera. Ma ona 12 ścian, ustawionych na
w podstawie o średnicy 3 metrów. Wysoka jest na ponad 3,5 m i zwieńczona dachem, gdzie zawieszone są budki lęgowe dla poszczególnych gatunków. W wolierze mieszkają różne gatunki papug pochodzących
z umiarkowanych rejonów Australii, po wybiegu dumnie przechadza się bażant złoty z pięknym ogonem. Co ciekawe, wszystkie te ptaki mieszkają tu cały rok – także zimą!
 
W narożniku działki znajduje się małe oczko wodne z małą kolekcją karpi koi. Cały zbiornik jest nieznacznie podniesiony, płytki, aby można było ryby obserwować z bliska.
 
W ogrodzie znajduje się tylko jedna duża rabata. Jest ona ozdobna przez cały roku. W czasie naszych lipowych odwiedzin nie było już śladu po roślinach cebulowych, a uwagę przyciągały białe kwiaty juki kalifornijskiej. Gospodarz specjalnie posadził ją na niewielkim wzniesieniu, gdyż roślina ta lubi bardziej suche i przepuszczalne stanowisko. Duże wrażenie robią wysokie kwiatostany akantu. Każdy jego pojedynczy kwiat okryty jest od góry sztywnym, kłującym wyrostkiem, co nadaje całej roślinie nieco drapieżny wygląd. Przez długi czas ozdobą jest tu ketmia o białobrzeżonych liściach oraz ogromny ostrokrzew, który jesienią i zimą oblepiony jest czerwonymi koralami. Aż do mrozów na rabacie zachwyca swoim kolorem niebieska barbula klandońska. Ten niewysoki, miododajny krzew ceniony jest za późną porę kwitnienia, kiedy stanowi jeden z ostatnich pożytków dla pszczół. Sąsiaduje z nim inna ciekawostka: kwitnący na różowo żółwik czyli chleone. Ta niewysoka bylina posiada kwiaty
o zrośniętych płatkach, swoim wyglądem przypominając głowę żółwia. Jej kwiaty stanowią jeden z ostatnich kolorowych akcentów w jesiennym ogrodzie.
 W ogrodzie nie brakuje też akcentów kamiennych – są misy, słupki i kamienne kompozycje, które znalazły swoje miejsce przy samym wejściu na posesję.

Częstymi gośćmi u pana Czesława są jego synowie Leszek i Przemek. Kontynuują oni pasje gospodarza i sami prowadzą firmę zakładającą ogrody (www.jureccy.pl). Dzięki wielu zmianom, które przez lata zachodziły
w ogrodzie pana Czesława, chłopcy zarazili się miłością do przyrody i nauczyli technik budowania
i konstruowania wielu elementów ogrodu.
 
Do ciekawych pomysłów pana Czesława należy np. garaż: tu znajduje się efektowny ogród na dachu z niskimi odmianami rozchodników i rojników. Dach ten był zakładany kilkanaście lat temu i doskonale wygląda do dzisiaj. Jest też piwniczka ziemna z pięknym kamiennym nadprożem nad drzwiami. Do jej wnętrza schodzi się po kilu stopniach. Oprócz temperatury ważna jest tu również odpowiednia wilgotność powietrza, a tą zapewnia para wodna przenikająca z gruntu poprzez podłogę. Do wykonania piwniczki, gospodarz użył elementów odkupionych z kopalni. Jej konstrukcję stanowią metalowe ceowniki wycięte w kształt łuku i połączone ze sobą płaskownikami. Na ramie zamontowano zbrojone płyty betonowe. Całość zaizolowano warstwą folii. Następnie ułożono drenaż
ze żwiru i przykryto go urodzajną ziemią.

Oczywiście będąc gośćmi pana Czesława musieliśmy zajrzeć do jego prywatnego muzeum narzędzi stolarskich. Posiada on ponad półtora tysiąca eksponatów!
 
Wkładem synów w projekt ogrodu jest konstrukcja kładki na stawem z żółwiami. To zawieszone nad wodą kamienne przejście z daleka wygląda bardzo lekko. Pan Czesław karmi swoich podopiecznych rybami, czasami wzbogaca ich jadłospis wołową wątrobą. Na żółwie trzeba uważać, bo czasem uciekają i mogą dostać się do oczka z rybami, które są ich przysmakiem. Żółwie mają bardzo mocne szczęki, ale ich ugryzienie jest niegroźne. Najwięcej pracy jest przy nich jesienią, kiedy trzeba zapewnić im bezpieczne schronienie na zimę. Żółwie trafiają do specjalnego akwarium, do pomieszczenia, w którym temperatura utrzymuje się zimą w granicach 10-12 st. C. Niewielkie pomieszczenie do przechowywania roślin sąsiaduje z okazałą oranżerią. Duże okno od strony ogrodu doskonale doświetla całe wnętrze. Przy nim ustawiono bambusową kratkę dla różnych gatunków storczyków. Przy ścianie główną ozdoba są kamienne donice z kolekcją kaktusów i innych sukulentów. W narożniku pluska cicho źródełko, którego zadaniem jest nawilżanie powietrza w oranżerii.
 
Najnowszym dziełem pana Czesława jest akwarium słodkowodne, znajdujące się w oranżerii. Zamysłem przy tworzeniu tego zbiornika była możliwość pokazania podwodnego świata naszych rodzimych rzek i jezior. Najważniejsze było wykonanie odpowiedniego tła. W tym celu gospodarz użył wiklinowych witek, które uprzednio moczył przez ponad 3 miesiące w beczkach z wodą. Połączył je drewnianymi półwałkami w rodzaj faszyny. Następnie na dno nasypał płukany piasek i stopniowo dolewał wodę. Pozostało jeszcze posadzić rośliny
i wpuścić ryby.
 
Specjalnie dla wnuków gospodarz sprowadził ciekawostkę – aksolotla zwanego salamandrą meksykańską. Ten słodkowodny płaz żyje w naturze tylko w jednym jeziorze w Meksyku, ale za to często bywa hodowany
w akwariach.

GALERIA