logo
WCZYTYWANIE...

Mediao nas w mediach

Maja w ogrodzie TVN odc. 724

Maja w ogrodzie TVN odc. 724

ODCINEK DO ZOBACZENIA POD LINKIEM:

https://player.pl/programy-online/nowa-maja-w-ogrodzie-odcinki,5007/odcinek-25,S03E25,148950

 

Tym razem odwiedzamy Żory, a właściwie obrzeża tego śląskiego miasta. Tu, za oryginalnym ogrodzeniem, zapowiadającym nowoczesne założenie, znajdujemy nietypowy ogród. Musi on odpowiedzieć na potrzeby aż 8 osób – członków trzech rodzin, a właściwie – trzech pokoleń jednej dużej rodziny.

Elementem, na który zwracamy uwagę w przedogródku jest piękny staw. Jednak nie od razu woda była atutem tego terenu – na początku projektanci, bracia Przemek i Leszek Jureccy, musieli opanować wody podskórne, które płyną tu niezwykle płytko i przesiąkały właściwie wszędzie. Dodatkowo na terenie wybijało naturalne źródło, tworzące niewielki, zarośnięty zbiornik…
Sam dom wygląda na przestronną willę, jednak tak naprawdę to trzy złączone dachem domy trzech pokoleń rodziny: naszych gospodarzy: państwa Anny i Krzysztofa Mędrali i ich dzieci – a także rodziców obojga małżonków.

To było zresztą priorytetem przy poszukiwaniach działki: państwo Mędrala chcieli, by rodzice mieszkali z nimi. Szukali wiec działki dużej, właśnie w Żorach, a ta zauroczyła ich położeniem i znajdującym się tu lasem. Decyzja o stworzeniu ogrodu zapadła dość szybko w trakcie budowy – było tu dużo piachu i dużo wody. Teren trzeba było zagospodarować, by w ogóle dostać się do budynku!

Ciekawym zabiegiem jest fakt, że ogród pozostaje wspólną przestrzenią wszystkich członków rodziny, nie wydzielono prywatnych stref i wszystko się przenika. Pojawia się jedynie krótka przesłona z kilku tuj, dzieląca dwa tarasy. Rozplanowanie całości nie było zbyt proste, ale i tak łatwiejsze, niż walka z wodami podskórnymi. Projektantom zależało na tym, aby odpowiedzieć na różne potrzeby poszczególnych rodzin, każdemu zapewnić coś dla niego.

A skąd wziął się pomysł na wygląd ogrodu? Trochę z sentymentu: dziadek pani Anny miał kiedyś ogród, który cieszył rodzinę. Był tarasowy, w znacznej części zimozielony, a tłem dla niego stanowił las. I podobnie przestrzeń wygląda w tym ogrodzie.

Cała posesja jest bardzo duża, liczy sobie sześć i pół tysiąca metrów kwadratowych. Sam przedogródek zajmuje aż połowę niezalesionej części działki. Jego głównym elementem jest staw z pomostem. Od podjazdu do budynku prowadzą tarasowo biegnące schody, rozdzielone na kilka biegów. Zaprojektowano trzy wejścia do budynku – po jednym dla każdej z rodzin.
Z boku domu znajduje się dodatkowa brama wjazdowa i drewutnia, a za domem – pas ogrodu wypoczynkowego z wąskimi rabatami i ogródkiem warzywnym. Dalej zaczyna się las, ciągnący się do końca działki.

Projektantom od początku podobał się fakt, że na terenie występuje naturalne źródełko. Wykorzystali ten fakt jako punkt wyjścia do projektu. W miejscu źródełka wbili cyrkiel, który zataczał kręgi niczym kamień rzucony w wodę. Linie, które powstały, dały przebieg układu dróg, nasadzeń, zarysu rabat, żywopłotów. A ten formalny rysunek wypełnia nieco bardziej dzika roślinność. I są tu zarówno malownicze poduchy iglaków, np. kępy karłowych sosen, cyprysiki, czy jałowce otulające kamienne murki, a uwagę zwracają uwagę pierisy o młodych liściach wybarwiających się na czerwono… A pomiędzy nimi kolorowo przeświecają róże, rozchodniki., trawy ozdobne. Zimę przetrwała srebrzysta krzewinka santolina cyprysikowata (Santolina chamaecyparissus) o żółtych niewielkich kwiatach. To roślina pochodząca z cieplejszego klimatu, najlepiej czuje się w dość ubogiej glebie - w zbyt żyznej może wylegać. Lubi miejsca dość suche i przepuszczalne podłoże.

Ważnym aspektem projektu było bardzo duże przewyższenie terenu. Leszek i Przemek wyliczyli, że by dostać się do domu potrzeba będzie ponad 20 schodów! Na dodatek nie ma wewnętrznego połączenia domu z garażem i trzeba przechodzić do budynku właśnie po zewnętrznych schodach. Projektanci uznali, że najwygodniejsze będą stopnie rozdzielone podestami i tarasami. W efekcie stopnie i podesty zajmują znaczną część przedogródka, ale są bardziej funkcjonalne, a także optycznie dużo lżejsze, niż gdyby zbudowano tu pojedynczy bieg schodów. Skarpa rozrzeźbiona niewysokimi murkami i wypełnionymi zielenią tarasami, nie jest nudnym elementem komunikacyjnym, a po prostu częścią ogrodu ozdobnego.

Dzięki tej różnicy wysokości można też z niecodziennej perspektywy popatrzeć na korony drzew: platanów klonolistnych (Platanus acerifolia), które rosną po dwóch stronach podjazdów, wytyczając uroczą aleję. To wdzięczny gatunek o pięknej barwie liści, dekoracyjnych owocach i oczywiście korze. Przy okazji jest też cennym gatunkiem do miast, bo znosi zanieczyszczenie powietrza i lekką suszę, a na dodatek – całkiem lubi cięcie. Platany posadzono oczywiście wzdłuż linii, które wytyczał ogrodowy „cyrkiel”. Ich rozbudowane już korony, domykają kompozycję: łuki widoczne są więc nie tylko na poziomie zarysu stawu, pomostu, nawierzchni, murków czy zielonych obwódek, ale także wysoko ponad głowami obserwatorów. Bez nich oryginalny „rysunek” przedogródka byłby płaski.

A główny element przedogródka, czyli staw, to zbiornik zbudowany w miejscu, gdzie kiedyś był staw, ale bardzo zdegradowany i położony zbyt nisko. Jednak szkoda by go było nie wykorzystać! Trzeba było podnieść jego poziom, a więc także poziom zasilającego go źródełka. Aby zachować naturalne źródełko pomimo podniesienia poziomu, projektanci musieli obudować je specjalną studnią. Teraz woda przelewa się do zbiornika dzięki pompie, spływa tu też woda z systemu drenów prowadzonych w ogrodzie.

Drenaż był niezbędny, ponieważ wody gruntowe pojawiają się na głębokości zaledwie połowy metra! To poważnie skomplikowało budowę i domu, i ogrodu. Okazało się, że nie można nawet wylać tradycyjnych fundamentów pod ogrodzenie! Powstała więc konstrukcja gabionowa, do której wzniesienia wystarczyły fundamenty punktowe. Gabiony urozmaicono łącząc je z elementami drewnianymi, a co ciekawe, między kamieniami rosną drobne rojniki, a nawet sosny.

A jak zbudowane jest dno tego malowniczego stawu? Wyłożone jest geowłókniną i membraną EPDM. Jest też odrenowane, a woda z drenażu trafia oczywiście także do stawu. A brzegi obsypane zostały różną frakcją żwiru i kamienia rzecznego. Naturalności formalnemu zbiornikowi dodają duże głazy, rozrzucone niby przypadkiem w kilku miejscach zarówno w wodzie, jak i obok niej. Ciekawym zabiegiem było ułożenie kamiennych płyt prowadzących na pomost: tak samo wyglądają te znajdujące się i w stawie, i na trawniku, przez co obie przestrzenie lepiej się przenikają.

Projektanci zastosowali w ogrodzie niezwykle dużo rozmaitych materiałów: jest kostka betonowa, granitowa, bazaltowa, z piaskowca, a także drewno oraz różne rodzaje grysów. Nadmiar materiałów nie „razi”, bo przestrzeń jest tu duża, a wszystkie je łączy spójny kolor. Dzięki różnorodności materiałów i ich form, nawierzchnie ogrodowe nie są monotonne. Co chwila pojawia się „wtręt” z innego materiału, każdy stopień i każdy kawałek przejścia zbudowany jest inaczej. To sprawia, że spacer jest ciekawy, wszystkie zakątki zaskakują, a dzięki wspomnianemu reżimowi kolorystycznemu, obserwujący nie ma poczucia chaosu.

A główny budulec – piaskowiec, wykorzystano na wiele sposobów: jako nieregularne cegły, w postaci foremnych płyt, są też kamienne bryły, które znalazły się na środku trawnika i stanowią meble na placyku z ogrodowym paleniskiem. Ciekawym elementem dekoracyjnym są też głazy piaskowcowe połączone z bukszpanem. Ostre formy kamienia łagodzone są przez okalające go łagodne formy strzyżonych bukszpanów.

Żwirowe rabaty przy samym domu, na których ustawiono bukszpanowo-piaskowcowe rzeźby, obsadzone są dość ascetycznie. Obok bukszpanów pojawiają się pojedyncze kępy host i Żurawek, a mocnym akcentem dekoracyjnym jest purpurowolistny zwisły buk.

Stąd jest już tylko krok do lasu. Jego ciemna zieleń stanowi tło dla wąskiego pasa nasadzeń z zimozielonymi rododendronami. W narożniku znajduje się też wyniesiona rabata z iglakami: tu rosną jałowce i złociste tuje, na tle zieleni „świeci” dereń odmiany ‘Variegata’ (Cornus alba) o biało-zielonych liściach. Las pozostał niezagospodarowany przez ogrodników. To sztucznie zasadzony zagajnik, a powstał w ramach rekultywacji tego obszaru – kiedyś była tu bowiem piaskownia. Porasta niemal połowę tej dużej działki.

Na spacer po lesie wybieramy się w towarzystwie gospodarza. Okazuje się, że choć las należy do naszych gospodarzy, to jednak jego administratorem jest nadleśnictwo w Rybniku i to właśnie leśniczy decyduje o np. wszelkich zgodach na wycinkę. Jednak koszty pozostają po stronie właścicieli – podobnie jak ich obowiązkiem jest dbanie o drzewa, usuwanie posuszu. Można natomiast swobodnie sadzić rośliny, ale niewiele co rośnie w lasku, bo jest on już dość gęsty i dno lasu jest ciemne. Ale na szczęście rosną tu grzyby…

Wracamy do ogrodu. Dostrzegamy ustawioną z boku budynku niewielką budowlę. To drewutnia. Porasta ją wisteria, glicynia chińska (Wisteria sinensis) – szybko rosnące pnącze, które dzięki pierzastym liściom dodaje konstrukcji lekkości. Dolne piętro nasadzeń stanowią tu szczepione na niskich pniach świerki kłujące. Drewutnia powstała z potrzeby – drewno do kominków trzeba było gdzieś składować. Budowla została bardzo pomysłowo umiejscowiona. Za nią schowana jest zapasowa brama wjazdowa, którą można dowieźć drewno i od razu schować pod dach. Jednocześnie drewutnia stanowi przesłonę, zapewniającą bocznemu tarasowi nieco prywatności. Na dodatek położona jest już na wysokości budynku, co oznacza, że do domu nie trzeba donosić drewna po kilkudziesięciu stopniach.

A ponieważ bracia Jureccy uwielbiają wykorzystywać każdą wolną przestrzeń na rośliny, pojawił się tu też ogródek na dachu. Konstrukcja nie jest skomplikowana: jest tu membrana EPDM, mata odsączająca z geowłókniną i około 5 cm ziemi. Posadzono tu mieszankę odpornych roślin, głównie rozchodników. Nie są podlewane i z czasem skład gatunkowych sam się tu ustali.

Przy południowym narożniku budynku nasadzenia mają inny charakter. Tu nie ma geometrycznej rabaty, a raczej wiejski zakątek. Kwitnie żółty krwawnik i całe łany jeżówek, na których przysiadają motyle. Za nimi kryje się spory ogródek warzywny, przylegający do części domu, którą zamieszkują rodzice pana Krzysztofa – Maria i Piotr Mędralowie. Warzywnik to ich królestwo. Pani Maria uważa, że mógłby być jeszcze większy – bo chętnie dzieliłaby się plonami z całą rodziną.

Przy warzywniku zwracamy też uwagę na drewniany płotek. Okazuje się, że to rozwiązanie „na szybko” – było tu kiedyś ładne ogrodzenie wiklinowe, ale zniszczyły je psy. Projektanci zaproponowali więc inne rozwiązanie. Tam, gdzie znajduje się bukszpanowy żywopłot, w miejsce deszczułek mocują niskie ogrodzenie z zielonej siatki. Siatka mocowana jest tak, aby przylegała do bukszpanu od zewnątrz. Chodzi o to, by ogrodzenie było trwałe ale niewidoczne….

Gdy wracamy do ogrodu po 10 miesiącach, ponownie mu się przyglądamy. Siatki już niemal nie widać! Ale teraz w tym zakątku uwagę zwraca wspaniały powojnik odmiany ‘The President’ (Clematis). Cechuje się pięknym, fioletowogranatowym zabarwieniem dorodnych kwiatów. Pojawiają się one w maju, a potem ponownie od lipca do września. Na początku sezonu zachwycają też azalie japońskie, które przyciągają wzrok jaskrawymi kolorami.

Projektanci zaglądają do ogrodu co roku. Doradzają właścicielom wybór tarasowych roślin czy wprowadzają drobne zmiany. Tym razem oczekują transportu, którym przyjeżdżają ze sklepu spore zakupy, między innymi duże donice na taras oraz altana ogrodowa, która ma ocienić jeden z tarasów. Przemek i Leszek wybrali też ciekawe rośliny do kompozycji w pojemnikach, między innymi oryginalne odmiany hortensji, które wypatrzyli w sklepie. Najciekawsza z przywiezionych hortensji ogrodowych to 'Curly Sparkle Purple' (Hydrangea macrophylla) o mocno kędzierzawych kwiatach. Piękna jest też ‘Adula Pink’ o ciemnych, bordowych liściach. Zostaną posadzone w donicach o podwójnym dnie. Donice, choć wyglądają na betonowe, są niezwykle lekkie.

Na koniec wiosennej wizyty zachwycamy się przepiękną rabatą w kolorze bordo, która niczym wielka plama akcentuje koniec podjazdu. Tło tworzy tu pęcherznica kalinolistna są też wysokie perukowce podolskie. Rośnie tu kilka odmian berberysów i bardzo efektowna krzewuszka cudowna ‘Alexandra’ (Weigela florida). To kompaktowa odmiana tego popularnego krzewu, o wyjątkowo pięknie wybarwionych, błyszczących liściach i różowych kwiatach. Wymagania ma niewielkie, warto posadzić ją jednak w słońcu, by zachowała swój piękny kolor. Kompozycję dopełnia jeszcze skała, na którą nieśmiało zaczyna wspinać się bluszcz…

GALERIA